Podziękowania dla czytelników WSS

O ITCore pisałem już wielokrotnie, wygląda jednak na to że projekt mimo kompromitacji przy pierwszym podejściu i mówiąc delikatnie dalszym wyraźnym niedopracowaniu został jednak uruchomiony - niestety, przy jednoczesnej likwidacji portalu WSS.pl.

Ponieważ na nowego ITCore zalogować się nie mogę (mój login i hasło z WSSa nie działają, a próba restartu hasła lub rejestracji kończy się błędem aplikacji) pomyślałem, że skorzystam z zakurzonego ostatnio bloga by jako redaktor naczelny denata, w imieniu swoim, redakcji oraz wszystkich twórców i opiekunów serdecznie podziękować czytelnikom WSSa za lata udziału w tym wspólnym przedsięwzięciu.

Gdy w połowie 2003 roku uruchamialiśmy nazwany wtedy portal windows2003.pl przyznam, że nawet mimo olbrzymiej ekscytacji i optymistycznych planów nie przewidzieliśmy faktycznej skali sukcesu tego serwisu - nie będzie przesady w stwierdzeniu, że diametralnie zmienił on postrzeganie firmy Microsoft oraz jej technologii przez polskich specjalistów i entuzjastów IT. Przez lata społeczność czytelników urosła do naprawdę imponujących rozmiarów, a jej wyjątkowa aktywność sprawiła że praca przy tym projekcie była dla mnie osobiście niesamowicie pasjonująca i jednocześnie niezwykle kształcąca. Doświadczenia - zarówno te techniczne, jak i organizacyjne, biznesowe i interpersonalne - które zdobyłem przez lata tworzenia, rozwijania i prowadzenia tego projektu będę starał się nadal wykorzystywać w pracy przy internetowych społecznościach technicznych.

Zamknięcie WSSa to jakby nie patrzeć smutna chwila - projekt ten traktowałem jak dziecko. Smutna tym bardziej, że mimo kolejnych miesięcy pracy nad ITCorem nie wydaje się, by mógł on stać się godnym następcą WSSa. Szkoda zatem, że w wyniku niekompetentnych jak widać decyzji, podjętych przy naszej wyraźnej dezaprobacie i podyktowanych wydaje się bardziej osobistymi ambicjami pracowników polskiego oddziału Microsoft niż przemyślaną strategią działań dla społeczności, lata pracy nad WSSem zostają tym samym przekreślone.

Patrząc jednak na sprawę realnie - wszystko zmierzało w tym właśnie kierunku od dawna. Jeszcze zanim pojawił się temat ITCore nasze możliwości prowadzenia WSSa zostały przez ludzi z Microsoft mocno skrępowane i była to naturalna kolej rzeczy, która dla zespołu prowadzącego WSSa nie była zaskoczeniem. Starając się zatem z zaistniałą sytuacją zrobić coś konstruktywnego, redakcja i twórcy WSSa zmęczeni walką z wiatrakami jeszcze w zeszłym roku postanowili na własną rękę zbudować własny portal dla specjalistów - TechIT. Wersja beta serwisu po cichu uruchomiona została w styczniu i jeszcze przed oficjalną premierą zgromadziła bez rozgłosu i reklamy niemal 100 tys. użytkowników. Cały czas już w tej chwili regularnie pojawiają się tam materiały - aktualności, artykuły, porady, demonstracje, materiały wideo, recenzje… - dla specjalistów IT, także z uwzględnieniem tematyki alternatywnych systemów operacyjnych oraz sprzętu sieciowo-serwerowego.

Wszystkich zainteresowanych stałym kontaktem z twórcami WSS zapraszam zatem do serwisu TechIT, gdzie swoją pasję - już bez ograniczeń - będziemy realizować z jeszcze większym zapałem. Dwie ciekawostki z ostatnich dni, na które warto zwrócić uwagę, to między innymi test serwera HP ProLiant DL160 G5 oraz nagrania prezentacji z V Sesji Linuksowej.

Test konsoli KVM firmy ATEN

W ramach TechIT zaczęliśmy testy specjalistycznego sprzętu sieciowo/serwerowego. Na początek opublikowany właśnie test konsoli KVM firmy ATEN. Kończymy też kolejne testy markowego serwera HP DL160 G5 oraz podobnego konfiguracją rakowego serwera INTELa, jak również urządzenia typu NSA firmy SonicWALL.

Tydzień pod znakiem MIXa

…no i po emocjonującym weekendzie, który upłynął na delektowaniu się plotkami, jakoby Microsoft miał ogłosić webowe wersje swojego pakietu Office oraz innych aplikacji - oprogramowanie i magazyny danych miały przenieść się z naszych komputerów w bliżej nieokreśloną, internetową chmurę zasobów…

Więcej w felietonie na TechIT :)

Mamy, ale nie damy

Tyle właśnie zdaje się mówić Microsoft użytkownikom Visty z niecierpliwością oczekującym pierwszego Service Packa. Dlaczego? Odpowiedź w felietonie, który opublikowałem właśnie na TechIT - miłej lektury.

TechIT coraz bardziej publicznie

Ponad tysiąc osób zorientowało się, że 31 grudnia o godzinie 00:00 wraz z hukiem fajerwerków i korków od szampana zadebiutował nie tylko nowy rok, ale w formie “cichej” premiery także TechIT - nowy serwis dla administratorów, inżynierów systemów, zaawansowanych użytkowników i wszystkich pasjonatów sieciowej i serwerowej działki IT. Zdecydowaliśmy się zdjąć blokadę i dalszej prace nad serwisem - jeszcze w wersji beta, bez kilku kluczowych elementów i z celowo ograniczoną treścią - prowadzić już przy otwartych drzwiach.Póki co, stało się to jednak bez rozgłosu - na tzw. wielką pompę i kolejne niespodzianki przyjdzie pora nieco później. Nigdzie nie było o tym żadnej informacji, pierwsi użytkownicy trafili tam dzięki własnej dociekliwości lub poczcie pantoflowej. Ponieważ sekretu nie ma sensu dalej utrzymywać - w różnych miejscach siłą rzeczy zaczynają pojawiać się informacje ze źródłem TechIT - pomyślałem że czas najwyższy zachęcić wprost do obejrzenia pierwszych rezultatów pracy, nawet jeśli na oficjalną premierę trochę jeszcze poczekamy.

TechIT to cztery główne obszary tematyczne - aktualności z newsami, shortami, nowymi zagrożeniami i komunikatami prasowymi, narzędzia z różnej maści rzeczami do pobrania, wiedza z publikacjami, demonstracjami i materiałami wideo oraz społeczność póki co w formie forum, jednak z dużo bardziej ambitnymi planami. To oczywiście nie koniec niespodzianek, ale już w tej chwili jest co pooglądać, poczytać i posłuchać.

O szumie wokół CALI

Moja publikacja Windows Server 2008 bez CALi? wzbudziła dalsze dyskusje, między innymi kontynuowane na blogu Tomka Onyszko. Przed kolejną porcją polemiki zauważę tylko, że w cytowanym poście - pominąwszy różne inne dywagacje o których później - już na wstępie odciąłem się od tezy jakoby licencjonowanie CALi miało faktycznie ulec zmianie sugerując, że takie opinie wynikają prawdopodobnie z niezrozumienia tematu - i zdecydowanie dalej to podtrzymuję.

Po pierwsze - zniesienia CALi ogólnie w Windows Server 2008 nie będzie, to w nie ulega żadnej wątpliwości. Po drugie, jak słusznie zauważył Tomek i czego podkreślenia faktycznie w moim poście zabrakło, posty na CRN i nieco mniej jednoznacznie na ITBiznes sugerowały zmiany warunków licencjonowania CALi w samym Windows Server Web Edition. To też nie jest jednak prawdą, bo Web Edition w wersji 2003 CALi nie wymagał i wersja 2008 żadnych zmian w tym zakresie też (raczej?) nie wprowadzi. Po trzecie, sugerowanie przy tym że “użytkownicy Windows Server 2008 będą też mogli korzystać z dowolnego oprogramowania danobazowego bez limitu podłączonych osób” (ITBiznes) także nie jest prawdą, bo jeśli w ogóle to zmiany w tym zakresie a) dotyczyć będą jedynie Web Edition i b) nie należy wiązać ich z tematem CALi dostępowych.

Tyle w temacie zniesienia czy też zmian w licencjonowaniu CALi. O ewentualnych zmianach w limitach ilości połączeń do baz danych pracujących pod Windows Server 2008 Web Edition i wsparciu na tej platformie dodatkowych baz później (a na marginesie - dla mnie problem też jest nieco sztuczny, w tej chwili jeden z moich Windows Server 2003 Web Edition obsługuje MySQLa, który hostuje bazę forum z ponad milionem użytkowników miesięcznie - nie bardzo widzę czego tu po wersji 2008 Web Edition oczekiwać więcej, limit który Web Edition faktycznie posiada moim zdaniem dotyczy jedynie maksymalnej ilości przychodzących połączeń SMB).

Dodatkowo, komentując mojego posta Tomek zauważył:

Co do faktu wymagania CAL dla każdego użytkownika serwera IIS o którym pisze Tomek niezależnie od metody uwierzytelnienia to takiej informacji nie udało mi się nigdzie potwierdzić. Z tego co się orientuję licencja CAL jest wymagana wtedy, gdy występuję uwierzytelnienie w oparciu o konta lokalne lub usługi katalogowej (jak pisałem na początku w razie wątpliwości zalecam weryfikację tego z Microsoft).

Odnosząc się do tego przypomnę, że temat ten poruszyłem na WSSie już w 2005 roku po konferencji IT Forum 2005 w Barcelonie, podczas której takie właśnie stanowisko wyraziło kilku niezależnych pracowników centrali Microsoft w Redmond. Zdziwiło ono nie tylko mnie, sądząc po komentarzach. Jeśli jednak przyjrzeć się tematowi bliżej, to podstawy do takiej interpretacji licencji faktycznie są. Ustaliliśmy już, że Windows Server Web Edition CALi nie potrzebuje. W wersji 2003 to jednak produkt dość sztuczny, pomijając MSDNy czy MAPSy dostępny jedynie jako OEM przy zakupie serwerów. Pozostałe edycje (np. Standard) wymagania dotyczące CALi precyzują już w EULA w inny sposób:

In addition to the license for the Server Software, you must acquire a Windows CAL for each individual person (”User”) or Device that accesses or uses the Server Software, whether directly or through a Multiplexing Service (defined below). For example, a Windows CAL is required for each User or Device that uses any of the following service:

…i tu następuje kilka przykładów scenariuszy, które CALi wymagają - lista ta nie definiuje jednak wszystkich przypadków (”for example”). Z paragrafu wynika zatem, że CALe wymagane są dla każdego urządzenia lub użytkownika, który bezpośrednio lub pośrednio korzysta z jakichkolwiek usług serwera - nawet dla notebooka z Linuxem, którego styczność z Windows Serverem ogranicza się do pobierania adresu IP z usługi DHCP.

Licencja edycji Standard w kolejnym paragrafie osobno reguluje kwestię użytkowników internetowych:

you do not need to acquire a Windows CAL for any User or Device that accesses the Server Software solely through the Internet and is not authenticated or otherwise individually distinguished by the Server Software or a Multiplexing Service (for example, by browsing a public website anonymously)

Z paragrafu wynika, że CALe nie są potrzebne urządzeniom lub użytkownikom łączącym się z serwerem przez Internet, którzy jednak - co ważne - nie są uwierzytelniani oraz - co jeszcze ważniejsze - nie są jakkolwiek inaczej indywidualnie identyfikowani! Oznacza to, że faktycznie dla użytkowników przeglądających naszą witrynę na Windows Server 2003 Standard Edition w sposób anonimowy CALi nie potrzebujemy. Jeśli jednak zaczniemy ich jakkolwiek identyfikować - np. przez profil użytkownika w aplikacji webowej, koszyk w sklepie internetowym czy chociażby ciasteczko pamiętające ulubioną karnację sajtu - należałoby posiadać dla nich CALe.

Dodatkowo, takiej samej liczby CALi wymagałby osobny Windows Server 2003 Standard Edition hostujący bazę danych dla takiego serwisu - mimo, że ten z technicznego punktu widzenia obsługiwałby w tym układzie raptem jednego użytkownika zdefiniowanego w web.configu aplikacji webowej (w co najwyżej kilku(nastu) równoczesnych połączeniach). IISy działałyby w tym układzie jako Multiplexing Service i to ilość indywidualnie rozróżnianych przez nich właśnie użytkowników determinowałaby ilość CALi potrzebnych dla działającego w backendzie serwera SQL.

W tym układzie, dla witryny hostowanej na Windows Server 2003 Standard Edition lub bazy danych witryny pracującej na Standard Edition (nawet mimo hostowania samej witryny na IISach pracujących na osobnej edycji Web Edition) potrzebaby tyle CALi, ilu posiadamy użytkowników traktowanych jakkolwiek indywidualnie - np. przez login/hasło trzymane w bazie lub pliku XML, czy też przez serwowanie im spersonalizowanego contentu.

Inną - także niestety kosztowną - opcją byłoby może nabycie tzw. Extrnal Connectora, nie jestem jednak pewien czy licencja ta nie obejmuje przypadkiem jedynie tzw. extranetowych partnerów biznesowych z wyłączeniem klientów czy np. użytkowników internetowych - sprawdzę to bliżej.

O tym, jak zarabia się na dystrybucji Photoshopa w Polsce…

Sądząc po tych zdjęciach - całkiem nieźle. WIMAL to dystrybutor Adobe w Polsce, który oceniając z tego opisu wieloma rzeczami poza Adobe się nie zajmuje. Z jednej strony widać po tym, że drogie jak na polskie standardy produkty Adobe najwyraźniej całkiem nieźle się sprzedają, z drugiej że określenie “drogie jak na polskie standardy” nie wynika wyłącznie ze sporych kosztów utrzymania programistów w słonecznej Kalifornii… :) Z trzeciej mimo to cieszy fakt, że po latach marazmu i stereotypu pana Kazia, który jeżdżąc maluchem od klienta do klienta naprawia drukarki i instaluje Windowsy, z działki IT można już w tej chwili całkiem nieźle się utrzymać - na świecie nikogo to już nie dziwi, w Polsce też powinno w końcu przestać.

ITCore - światełko w tunelu

Żeby nie było, że ciągle krytykuję ;) muszę przyznać, że w końcu osobom decyzyjnym zajmującym się ITCorem rozjaśniły w końcu myślenie iskierki nadziei - jak od pewnego czasu wiadomo, dalsze prowadzenie tego projektu przekazano komercyjnej firmie, która na zlecenie Microsoft pociągnie ten pomysł dalej. Samo w sobie nie jest to może rewelacją, a raczej powrotem do mniej lub bardziej sprawdzonych praktyk po pokracznym metodach. Lepszą informacją jest natomiast ISCG - firma, którą Microsoft wybrał do dalszej realizacji. O ile są jeszcze szanse by projekt uratować i zrobić z niego coś więcej niż pośmiewisko, wydaje się że to wybór który pozwoli je możliwie najlepiej wykorzystać. Aż dziwne, że dokonano go w takiej wstydliwej niemal konspiracji i tajemnicy… Powodzenia zatem :-)

Windows Server 2008 bez CALi?

W różnych miejscach (CRN, za nim ITBiznes) pojawiają się informacje, jakoby Microsoft miał zrezygnować w przypadku Windows Server 2008 z licencji dostępowych typu CAL. Rzecz wygląda na bardzo mało realną, mimo że dokopał się do niej nawet CRN - wynika prawdopodobnie z niezrozumienia do końca tematu, któremu właśnie przyglądam się bliżej.

Póki co stawiałbym na to, że w końcu uregulowana zostanie sztuczna kwestia wymagania licencji CAL dla serwerów webowych, które według interpretacji kilku pracowników Microsoft z Redmond z jakimi rozmawiałem sprowadzały się do konieczności posiadania licencji CAL dla każdego użytkownika korzystającego z zasobów serwera w sposób pozbawiający go anonimowości i pozwalający na jego identyfikację, np. poprzez ciasteczko i profil trzymany w bazie SQL. Według tej interpretacji serwer obsługujący powiedzmy webowe forum dyskusyjne, z którym użytkownicy łączą się co prawda w kontekście anonimowego użytkownika IUSR_*, jednak są identyfikowani poprzez uwierzytelnianie realizowane przez aplikację webową, wymagałby tylu licencji CAL ilu zarejestrowanych użytkowników na forum.

Interpretacji tej nikt ze znanych mi operatorów się naturalnie nie trzyma ze względu na astronomiczne koszty takiego rozwiązania. Nikt ich za to za to nie ściga, choć być może głównie dlatego, by nie otworzyć przypadkiem puszki Pandory. Niemniej, są ponoć w Stanach firmy, które w oparciu o taką interpretację licencje faktycznie kupują - i być może jasna interpretacja jednoznacznie regulująca brak takiego obowiązku jest właśnie nowością, do której dokopał się CRN.

O zamiataniu pod dywan

Starałem się nie komentować ostatnich kontrowersji dotyczących nominacji MVP, tym bardziej że z brakiem swojej renominacji nie jestem w tym temacie wiarygodnym źródłem bezstronności. Wygląda jednak na to, że problem faktycznie istnieje - na zamkniętej liście dyskusyjnej dla MVP i pracowników Microsoft padły pytania ze strony obecnych i byłych MVP o aktywność społecznościową nowych MVP. Nie z braku wiary w zasadność argumentów, które zaważyły na ich nominacji, ale z dużo bardziej prozaicznych powodów. Nie wszyscy śledzą społeczności deweloperskie, nie wszyscy mogą zatem wiedzieć kim są nowe osoby, czym się zajmują i jak odpowiadać na pojawiające się publicznie zarzuty że jedyną ich “zasługą” była praca nad kodem portalu ITCore - co podważa reputację programu MVP.

Microsoft odparł krótko, że nie musi tłumaczyć się z nagród które daje w żadnym kraju, poprosił też o usunięcie z listy swoich pracowników ucinając dalsze dyskusje. Przyznam, że nie bardzo rozumiem, jakie wnioski wyciągnąć z takiego zachowania…